Dorthen

Po ziemi chodzą potępieni, większość jest naznaczone przez bogów, lecz niektórzy zostali przeklęci przez swoich braci. Ten, który zebrał na sobie nienawistne spojrzenie niemal całej swojej rasy to atlanta Dorthen.

Przed eonami atlantyda, jak inne kontynenty, unosiła się nad wodą. Atlanci, wtedy jeszcze rasa naziemna, nie byli przystosowani do życia pod wodą. Wszyscy dzielili się na trzy kasty, z których dwie były uprzywilejowane. To spośród Twórców i Nauczających wybierano dwóch władców, który wspólnie przez dwa wieki rządzili w królewskim mieście Atlantydzie. Tego zaszczytu mogli dostąpić tylko najmądrzejsi, a aby potwierdzić że się nadają, musieli pokazać efekt swoich dokonań. Wywodzący się z kasty twórców przedstawiali nowe magiczne przedmioty lub techniczne rozwiązania ułatwiające życie mieszkańcom. Kasta Nauczających mogła przedstawić nowe teorie, tłumaczące ciągle zmieniający się świat, lub odkrycia z zamierzchłej przeszłości.

Dorthen był członkiem drugiej kasty, a zajmował się odnajdowaniem i poznawaniem artefaktów stworzonych przez Trytonów, czyli potężnej rasy, która zamieszkiwała planetę w poprzedniej erze. Pewny swojej mądrości badał on monolity, które trytonii zostawili po sobie, a które można było znaleźć na całej atlantydzie. Znalazł on skrawki notatek ich dotyczących, które pozwoliły mu dojść jak aktywować te potężne artefakty. Doświadczenia z nimi pozwoliły mu na ograniczoną kontrolę pogody w najbliższej okolicy. Gdy nadszedł dzień prezentacji, ustawił on kilkadziesiąt monolitów na placu, a następnie aktywował wszystkie. Jakie było zdziwienie jego, oraz zgromadzonych tam uczonych, gdy wszystkie monolity odpowiedziały na sygnał, a następnie zaczęły przesyłać go do reszty. Wnet nad całym kontynentem zaczęło padać, a ziemia powoli pogrążać się w oceanie. Pierwszą reakcją było zniszczenie monolitów na placu, lecz to nie zahamowało, ani nawet nie spowolniło powolnego upadku Atlantydy. W takiej sytuacji tylko boska interwencja mogła ocalić mieszkańców. Posejdon, bóg mórz i oceanów, wyznawany przez trzecią kastę, złożył propozycję nie do odrzucenia. Lecz przed tym każdy doznał wizji tłumaczącej, jak doszło do tej sytuacji. W tym momencie strach i niepewność zmieniły się w gniew skierowany w jedną osobę, Dorthena.

Dorthen nie jest żywą osobą, jest duchem opętającym każdorazowo inne ciało. Jest to błądząca dusza, która przenosi się od jednego nieudacznika, do innego. Lecz jego świadomość ciągle żyje i budzi się co kilka lat, co jest jedyną częścią jego kary, która jest stała. W momencie, gdy tyle sprzecznych złorzeczeń było w niego skierowanych, klątwa musiała być niezwykła. Od tamtej chwili jego życie, a dokładniej życia, składają się na wiele epizodów, z których każdy kończy się klęską. Ilekroć próbuje on do czegoś dojść, wykorzystać swój intelekt, tyle samo razy ponosi klęskę. Kilkaset pomysłów, wiele planów, miliony równań, lecz wzór nigdy nie kończy się równaniem. Lecz Dorthena duch jest tego świadom tylko po wszystkim, gdy życie ulatnia się z następnego nieszczęśnika, którego opętał. W tej chwili uderza w niego milion klęsk, oraz świadomość następnych. Wtedy histeryczny krzyk dobywa się z gardła, lecz to nic nie zmienia. Dopóki żyje pamięć jego uczynku, dopuki na świecie żyją atlanci, dopóty Dorthen będzie przeżywał klęski, a następne jego wcielenia będą zapisywane w księdze jego upadku.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License